czwartek, 22 lipca 2010

Wczoraj, wszyscy właściciele mieszkań parterowych z ogródkami, mieli niezapowiedziane wizyty panów ogrodników, którzy włazili przez płoty żeby wysypać korę pod drzewka. Naszemu zarządcy nie przyszło do głowy, że istnieje bardziej cywilizowany sposób wchodzenia na cudze posesje - tzn. PRZEZ DRZWI, po uprzednim zadzwonieniu.

Moja żona wychodząc rano do ogródka zastała właśnie takiego pana z dość głupią miną, wiszącego kroczem na płocie między ogródkiem naszym i sąsiada. Płotek okazał się nieco za wysoki i pan "ogrodnik" miał niejaki kłopot, walcząc o integralność swych intymnych organów i jednocześnie tłumacząc się ze swego niecodziennego zachowania...
Szkoda, że nie zrobiła zdjęcia :(

Żarty żartami, ale nie czuję się bezpiecznie, gdy różni ludzie mogą włazić przez płoty do ogródków, a przez otwarte drzwi balkonowe lub okna zaglądać i wchodzić do mieszkań bez wiedzy właściciela, a ochrona osiedla nic sobie z tego nie robi... Chyba warto pomyśleć o jej zmianie, jeśli nie tylko ja mam wrażenie, że nasi ochroniarze nie pracują najlepiej?

piątek, 16 lipca 2010